Wzornictwo – kultura i gospodarka. Kilka uwag po konferencji
Michał Drożdż

Mimo iż podtematem konferencji było pytanie „Czy można promować Polskę przez wzornictwo?” nikt nie miał raczej wątpliwości, co do odpowiedzi. Pozostawało pytanie: jak to robić? I tu już odpowiedzi było mniej i nie zupełnie zgodne. Co ciekawe tematem, który nieomal natychmiast wyłonił się obok głównego (niejednokrotnie go przysłaniając) był problem promocji wzornictwa w Polsce. Było to o tyle nieuniknione, o ile wszyscy zgromadzeni zdawali sobie sprawę z tego, że problematyczne jest promowanie przez wzornictwo kraju, w którym świadomość tego, czym jest owo wzornictwo jest naprawdę nikła. Automatycznym skutkiem takiego rozumowania jest nawiązanie do idei Rad Wzornictwa i Centrów Dizajnu, które mogłyby promować dizajn zarówno w kraju jak i poza jego granicami. Co smutne przedstawiciele środowiska projektowego raczej mówili o potrzebach i brakach, a o konkretnych rozwiązaniach więcej słyszeliśmy od tzw. „osób z zewnątrz”. Jak to się dzieje, że projektanci nie mają sprecyzowanej wizji promocji własnego zawodu?

Może wobec tego zamiast zastanawiać się nad promowaniem Polski przez wzornictwo, powinniśmy zaprojektować promocję polskiego wzornictwa.
Jeśli tak przedstawimy temat to należy zastanowić się, jaka częścią procesu projektowego była konferencja? Jak przy każdym problemie projektowym potrzebujemy analizy potrzeb. W tej części wiele pracy już zostało wykonane. Jak wynikało z wystąpień wiemy, z jakimi problemami boryka się polski dizajn i mamy ogólny zarys potrzebnych rozwiązań. Wiemy, jakie cele stawiane są przed współczesnym wzornictwem, wiemy, jaka jest „rola wzornictwa przemysłowego w polityce państw Unii Europejskiej”. Nie wiemy niestety, jaka jest rola dizajnu w polskiej gospodarce, ponieważ GUS nie prowadzi badań w tej dziedzinie. Wiele takich świadectw niezrozumienia wzajemnych powiązań dizajnu i gospodarki można by wymieniać.
Na szczęście analiza otoczenia pozwala spojrzeć na sytuację trochę optymistyczniej. Na konferencji szczególnie dwa wystąpienia pozwalały na weselszy wgląd w przyszłość. Pierwszym jasnym akcentem był referat Ewy Gołębiowskiej ze Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie gdzie z jednej strony skutecznie promuje się wzornictwo, a z drugiej trwa promocja regionu za pomocą wzornictwa. Drugie to wystąpienie Beaty Bochińskiej, prezesa ABP Wzornik, która sama promuje polskich dizajnerów i szczyci się tym, że zarabiają oni duże pieniądze między innymi dzięki jej wysiłkowi. Jak widać można działać skutecznie i można na dizajnie zarabiać, ale być może nie można równocześnie być projektantem. Niestety wśród wystąpień dizajnerów właściwie tylko koncepcja Centrum Dizajnu przedstawiona przez Jerzego Porębskiego w pewien sposób była rozwiązaniem naszego problemu, ale przy bardzo dużym stopniu ogólności.





e-mail | www
Myślę, że główny problem środowiska projektantów tkwi właśnie w nieumiejętności organizacji. Wiedzą co źle funkcjonuje i dlaczego tak się dzieje, ale nie mówią o konkretnych rozwiązaniach jakie mogłyby być wprowadzane. Projektanci potrzebują kogoś z zewnątrz, obeznanego w problematyce dizajnu w Polsce, kto wysłuchałby problemów, wyciągnął wnioski a następnie wymyślił odpowiednie rozwiązania. Ja taki problem znalazłam w wystąpieniach na tej konferencji. Projektanci mówili co jest źle, ale nie co można by zrobić... zresztą wyjście pana z ministerstwa po jego wystąpieniu było dosyć znamienne co do sposobu w jaki myśli się i mówi w Polsce o dizajnie....
e-mail | www
mysle ze polscy projektanci zazwyczaj przerabiaja juz istniejace projekty i wprowadzaja je w polska rzeczywistosc...wiec powinni zaczac od pytania czy polskie wzornictwo moze promowac kraj?i czy wogole takie istnieje ?
e-mail | www
Do Adeliny: Problem z mojego oglądu sytuacji polega na tym że jest niewielka liczba tych osób którym się chce coś robić. To niewielkie środowisko najczesciej związane z polskimi uczelniami (ale nie tylko np. Rzeczy lub Zamek w Cieszynie) powoli się organizuje i chętnie poswięca swój wolny czas. Reszta przyjęła postawę recenzentów. Nie sądzę żeby bylo trzeba zapraszac kogoś z zewnątrz (i to jeszcze "obeznanego w problematyce dizajnu w Polsce") żeby za nas rozwiązał nasze sprawy. Jak się czegoś chce to się to robi, jak się to robi to się najczęsciej udaje. Szkoda czasu na międlenie, rozpamiętywanie itp itd.
Do pytajnika: wierz mi istnieje polskie wzornictwo - sam widziałem. A wsprawie kopiowania pomylili ci sie projektanci z producentami.
e-mail | www
tak naprawde, to nie jesteśmy jeszcze gotowi na lepsze wzornictwo. Dotyczy się to zarówno zleceniodawców jak i projektantów. Czegoś takiego jak "Polskie" wzornictwo nie ma i trzeba się z tym pogodzić, a nie desperacko próbować wmawiać ludziom, że to jest dobra promacja dla naszego kraju.
e-mail | www
Projektanci miewaja dar do komplikowania, odstraszaja okreslenia:
"...metodą projektowania promocji dizajnu (...)". Szkoda, ze osoba wypowiadajaca sie zostala przedstawiona jako "ow"pan, jakie bylo jego zdanie?
Kwestia: "promocji polski designem", ja raczej liczylbym na to, ze design zajmie sie "ksztaltowaniem" naszej przestrzeni (publicznej, mieszkalnej...) a dopiero efektem tego bedzie, to czego oczekujemy od: "promocji polski designem" i :"promocji designu w polsce".
e-mail | www
aby ksztaltowac cos czyms, to najpierw to cos czym bedzie sie ksztaltowac musi powstac i moze zacznijmy od tego ...wszystko musi miec swoja kolejnosc ...
e-mail | www
Do kuby ...Drogi kubo ,nie urzylem slowa kopiowac lecz przerabiac ,no ale jezeli z twojego punktu widzenia tak wyglada rzeczwistosc to jest jeszcze gorzej niz myslalem.
e-mail | www
>> pp - "ów pan" stawiał głównie zarzuty dotyczące kumoterstwa w środowisku akademickim i bezsensowności organizowania promocji dizajnu (czy przez dizajn) właśnie przez to środowisko. Jego opinia nie została przedstawiona szerzej w tekście głównie ze względu na sposób formułowania wypowiedzi, który pozwala się raczej domyślać w/w zarzutów. Moją intencją było raczej odniesienie się do samego problemu traktowania krytyki, a nie do tej konkretnej wypowiedzi.
pozdrawiam
e-mail | www
oczywiscie zal/zarzut pana na kumoterstwo srodowiska akademickiego byl sluszny. jednak mnie zdenerwowalo jego krytykowanie wystroju wnetrza sali ("te plastry! ta latarka na sznurku!") :)) i stad uwazam jego wypowiedz za nie na temat. pan byl generalnie rozsadny, to sie dawalo wyczuc, jednak postanowil sie wypowiedziec w nieodpowiednim miejsu w nieodpowiednim czasie. na drodze oficjalnych kontaktow zasade organizowania sie w druzyny uwazam za sluszna ("nie bede publicznie krytykowal szefa, bo wlasnie mamy przetarg"). oczywiscie w granicach (etycznego) rozsadku
jesli chodzi o sam problem kumoterstwa, to zastanawiajace jest, ze ani obecni na sali (w tym miejscu, w tym czasie) Robert Majkut, Tomasz Augustyniak ani Tomasz Rudkiewicz, takich zarzutow nie stawiali - moze byli zmeczeni, moze byli zarobieni, a moze maja inne zawodowe priorytety
nie chodzi o negacje czy odrzucenie publicznej krytyki w ogole. ta konferencja miala charakter dosc oficjalny. miejsca na dyskusje w zasadzie nie bylo - no i sie nie odbyla, nie bylo atmosfery. nastepna konferencja "mlodych", w cieszynie, w krakowie, nad morzem - prosze bardzo, zrobmy luzik i dykutujmy
w zalozeniu konferencja miala 3 podstawowe pytania "czy mozna promowac wzornictwo w polsce?" "czy mozna promowac polskie wornictwo?" "czy mozna promowac polske przez wzornictwo?". organizatorzy zdaja sobie wiec sprawe ze wszystkich dyskutowanych tu powyzej watpliwosci. zdecydowali sie jednak polozyc nacisk na te ostatnia kwestie >> zeby, podczas pierwszej takiej inicjatywy - zainteresowac tym ministerstwa i instytucje
tak ja to widze, jako osoba jednak bardziej z zewnatrz, przez okolicznosci i wlasna chec dosc mocno zaangazowana w te konferencje, choc na bardzo plytkim poziomie. to gwoli wyjasnienia
konferencja miala charakter raczej instytucjonalno-oficjalny. ale tez inicjujacy >> teraz i nadal jest miejsce i czas na luzniejsze, mlodsze, bardziej dyskusjotworcze inicjatywy, i w naszych rekach, przynajmniej do pewnego stopnia, lezy mozliwosc odmlodzenia, odkumotrzenia i generalnie co-tam-chcemy tego typu inicjatyw w naszym srodowisku
uff
e-mail | www
oczywiscie pozostaje pytanie czy ten chwyt marketingowy "czy mozna promowac polske przez wzornictwo?", skierowany do sfer decyzyjnych, nie jest troche na wyrost
ale jesli to pytanie zawisa :), to znaczy ze sformuowano problem raczej trafnie
e-mail | www
Mam watpliwsci co do mozliwosci i slusznosci promocji jako strategii,
poniewaz wysuwane tego typu hasla funkcjonuja tylko w srodowisku branzowym, i dla niego sa czytelne i wazne, w przeciwienstwie wlasnie do nastawienia zwiazanego z problemem, nazywajac to ogolnie "ksztaltowaniem otoczenia", a ten temat jest obecny w roznych kregach. Slychac pojedyncze, ale jednak, glosy w mediach (slyszalem taka dyskusje w radio, w wyborczej byl ostatnio artykul na temat "kondycji" tego co znajduje sie w polskich mieszkaniach ...), mowi sie o niszczeniu krajobrazu (architektura, brakiem urbanistyki, reklama...).
Dlaczego projektanci (przez org. instyt. branzowe itd.) nie powiedza
w tym kontekscie: jestesmy tymi, ktorzy moga sie tym zajac, ktorzy moga przygotowac konketne rozwiazania.
Jak na razie mamy jedynie strategie powolywania sie na koniecznosc
promocji designu, co brzmi troche jak roszczenia grupy o wieksze wplywy, efektem ma byc kolejna instytucja organizujaca wystawy dla wtajemniczonych? przedmiot, plakat w albumie? Mam nadzieje, ze nie o to chodzi.
e-mail | www
Trochę nie łapię o co ci chodzi. Konferencja i inne dzial;ania środowiska projektowego zmierzają do tego żeby dizajn postrzegany był jako cześć gospodarczego rozwoju kraju. Dobrze zaprojektowane przedmioty, identyfikacja wizualna, informacja przekładają sie na sprzedaż, rozwój firm i w końcu na ogolny sukces gospodarczy kraju (np. Anglia, Holandia, Finlandia, Włochy). Osobiście jako projektant dąze do tego aby mój zawod byl szanowany i dobrze płatny. W Angli projektowanie przynosi większy dochód niż np. rolnictwo i jest częscią strategii gospodarczej kraju. U nas lepiej być nierobem na rencie na moim utrzymaniu. I z tego punktu widzenia promocja dizajnu to konieczność dla nas a dla firm podana na tacy możliwość rozwoju, zdobywania rynku i forsy.
cyt. "Mam watpliwsci co do mozliwosci i slusznosci promocji jako strategii,
poniewaz wysuwane tego typu hasla funkcjonuja tylko w srodowisku branzowym, i dla niego sa czytelne i wazne" - i tu jest problem własnie.
Przyznaje się - mam roszczenie o większe wpływy, większe zarobki i co tam jeszcze chcesz - bo jestem zdolny, piękny, inteligentny i chcialbym aby to zostało wykorzystane tak jak wszędzie w cywilizowanych krajach z pozytkiem dla kraju, gospodarki, kutury i dla mnie. O co chodzi z tymi wystawami dla wtajemniczonych? Na razie to wystaw jak na lekarstwo - może coś zorganizujesz? Np wystawę polskich znakow graficznych, ksiązek...
e-mail | www
Jezli chodzi o konferencje to strona konferencji jest z punktu widzenia
ergonomi tragiczna (przyklad bardzo zlego wykorzystania flasha). Uwazam ze polscy designerzy nie potrafia sie promowac. Dlaczego komentujacy (zakladam ze w wiekszosci designerzy) nie podaja swojego maila lub strony www?. Jak pracodawca ma sie z Wami skontaktowac ?. Powyzsze zarzuty de facto dyskwalifikuja wartosc osoby (designera) w kontekscie wykonywanego zawodu. Problem polega na tym ze za jednym zamachem zdyskwalifikowalem prawie wszystkich. Napiszcie jak mam znalezc designera jezeli nie sa spelniane moje kryteria podstawowe ?
pozdrawiam,
Łukasz
e-mail | www
IMO ww strona jest prosta, czytelna = ergonomiczna - może nie jest piękna, może nie coś tam... Ale nieergonomiczna? A cóż jej brakuje? To jest czysto informacyjna strona, która funkcjonuje przez krotki czas i ma być podreczną szybką informacją dla uczestnikow imprezy. Nic wiecej.
Druga sprawa - kto ci powiedzial że piszący tu szukają pracy?! Ja np. nie szukam i mam swojej strony www bo własciwie nie potrzebuję (fajnie było by mieć ale nie mam na to czasu). Dyskwalifikujący byłby brak umiejetności zawodowych na polu w którym dana osoba się specjalizuje (u mnie jest to poligrafia) a nie brak strony www, wizytówki, ładnego biura, uczesania ;-). Promocja, zdobywanie i przekonywanie zleceniodawcow w moim przypadku polega na czymś innym.
Designera sobie znajdziesz na podstawie strony www w dziale "zobacz". Są tam m.in. fajne portfolia. pozdr
e-mail | www
mieszkam od 2 lat w wiedniu, jestem projektantem wnetrz, pracuje w branzy i przygladam sie jak tutaj funkcjonuje rynek projektantow. wystarczy wejsc na pare stron www np:das mobel, designaustria, blickfa ng, zeby zobaczyc ile tutaj sie dzieje. ludzie projektuja i sprzedaja! trzeba miec dorze zaprojektowana wizytowke, strone www najlepiej z opcja zakupow. Pisze do polskich gazet o sztuce i projektowaniu i mam taki pomysl: dyskusja w formie wywiadu lub cyklu wywiadow pomiedzy projektantami z polski i austrii, szukam chetnych do wzjecia udzialu, szukam tych ktorzy nie beda tylko narzekac, ale maja pomysl do przedyskutowania. moze to bedzie jakis poczatek! podalam swoj mail - napiszcie.
e-mail | www
Wracajac do tematu - mysle ze za malo uwagi poswieca sie docelowej grupie, czyli przedsiebiorcom, ktorzy sa przeciez naszymi klientami i dopoki oni nie zrozumieja ze projektant jest im potrzebny to nasz zawod bedzie marginalny /mysle ze Kuba odczul to na wlasnej skorze i zajmuje sie grafika uzytkowa tak jak wielu moich znajomych/. I zadna konferencja tego nie zmieni, dopoki projektowaniem produktu w przedsiebiorstwach zajmuje sie pani Krysia z ksiegowosci albo pan Janek konstruktor /nie umniejszajac ich umiejetnosci/. Niestety polscy przedsiebiorcy nie szanuja mysli projektowej / rzadko kiedy w Polsce szanuje sie prawa autorskie/ i od zmiany tego stanu rzeczy srodowisko projektantow powinno zaczac. Zrobmy cos zeby projektant w Polsce byl potrzebny, niekoniecznie trzeba na poczatku projektowac samochody, mysle ze powinnismy zajac sie malymi producentami, ale to z kolei wiaze sie z tym, ze nie maja oni dostatecznych srodkow na sfinansowanie projektu i wdrozenie go do produkcji i kolko sie zamyka. Producent wtedy bierze rzecz ktora sprzedaje sie na rynku, przerabia /nazwijmy to po imieniu - kradnie czyjs pomysl i nic mu za to nie grozi/, sprzedaje i jest zadowolony, a projektant w calym tym procesie jest pomijany i zajmuje sie grafika uzytkowa :) /pol biedy jak sprawia mu to przyjemnosc - ale mogl przeciez studiowac grafike/.
Ciekawe - architekt jest potrzebny, grafik jest potrzebny, projektant wnetrz jest potrzebny, a designer?
Moze ktos wie jak pozyskac fundusze /moze z unii/ na projektowanie produktu dla przedsiebiorstw w ramach np. podnoszenia konkurencyjnosci przedsiebiorstw lub cos w tym guscie?
pozdrawiam wszystkich
e-mail | www
samemu zostac przedsiebiorca. pozyskac, zaprojektowac, wyprodukowac, sprzedac. tak ja chce. wiec wkrotce wyjezdzam, nie lubie półśrodkow ;)
e-mail | www
Twój komentarz.
Nawiązując do wypowiedzi, że " nie wiemy niestety jak jest rola dizajnu w polskiej gospodarce" a znamy dane z państw UE pragnę poinformować, że badania na ten temat (pionierskie w kraju, nieliczne na świecie) prowadzi od kilku lat Instytut Wzornictwa Przemysłowego. Ich rezultaty, dotyczące powiązania wzornictwa z biznesem, a zwłaszcza jego wpływu na podniesienie innowacyjności i konkurencyjności wyrobów oraz wyniki ekonomiczne polskich przedsiębiorstw prezentowane były m.in. na konferencji, odbywającej się w ramach Światowego Kongresu Wzornictwa, który miał miejsce w państwach skandynawskich jesienią 2005 r. W kraju artykuł na ten temat nie spotkał się z przychylnością Komitetu Redakcyjnego ogólnopolskiego czasopisma dizajnerskiego, został natomiast opublikowany w czołowym czasopiśmie amerykańskim z dziedziny wzornictwa i był kilkakrotnie cytowany w wydawnictwach zagranicznych.
e-mail | www
Jestem czterdziestoparoletnim projektantem wzornictwa przemysłowego.
Musiałem zamknąć studio, ponieważ mój klient, duże państwowe zakłady ogłosiły upadłość. Został Vat do zapłacenia od faktur za które pieniędzy pewnie nigdy nie zobaczę. Sprzedałem sprzęt, zwolniłem ludzi, zapłaciłem.
Miałem nadzieję że znajdę pracę w zawodzie lub chociaż pokrewną. Nic z tego. Teraz pracuję fizycznie, jako cieśla na budowie. Uważam,że dyskusja nad tym co zrobić aby było lepiej jest akademicka. W Polsce osoby będące kreatorami czegoś, twórcami, wynalazcami jadą mniej więcej na tym samym wózku. Nie wystarczy coś stworzyć trzeba to wyprodukować i sprzedać. I tu jest główny problem, gdyż brakuje środków i właściwej strategii rynkowej a najważniejsze umiejętności wśród kadry zarządzającej. Poco coś tworzyć, jeśli można kupić coś zbliżonego i sprzedać z zyskiem.
Sam chciałem kiedyś, mając prototypownię produkować krótkie unikatowe, autorskie serie sprzętu oświetleniowego. Okazało się że nie mogę tych wyrobów wprowadzić do sprzedaży beż stosownych certyfikatów, zgody na stały nadzór przez kontrolerów sposobu wytwarzania, zatrudnienia fachowców z uprawnieniami itd. A chodziło mi tylko o tworzenie kilku lub kilkunastu sztuk danego wzoru, który jednocześnie byłby promocją mojej pracowni. Wykonałem około 150 sztuk wszystkich modeli i gdybym wcześniej miał rozeznanie to bym tego nie zrobił. Z kłopotu wybawił mnie znajomy zajmujący się sprowadzaniem sprzętu oświetleniowego z Chin i Europy. Od razu wziął wszystko a certyfikat był tylko drobną formalnością, bo innej procedurze podlega wyrób wytworzony w Polsce a innej sprowadzony skądś i wytworzony nie wiadomo gdzie.
Reasumują mamy tak jak mamy i uważam, że w pełni na to zasługujemy. Byłoby wbrew naturze, gdyby działania "specjalistów" od zarządzania i rządzenia przynosiły odmienny skutek. Dyktatura urzędnicza triumfuje, tyle tylko, że sama podcina gałąź, na której siedzi, ponieważ nie generuje dochodu narodowego lecz pasożytuje na tym co inni wypracują.
Dodaj komentarz...