mik.wywiad.!.
rozmawiał: Kazik Pietruszewski

W ostatnią sobotę Asia, twoja siostra miała koncert z okazji premiery swojej płyty. Jak to wyglądało w Bytomiu, zdaje się, że dużo się działo – zwłaszcza na scenie?
TAK! w prima aprilis odbył się ten wielki koncert, w Bytomskim Centrum Kultury. Rzadko mamy okazje robić koncerty na takich dużych scenach czy w teatrze. A dopiero pracując w dobrych warunkach można rozwinąć skrzydła i zrobić coś dużego, wielopoziomowego produkcyjnie i logistycznie.
Działo się wiele, bo płyta Asi Miny jest złożona, już sam tytuł mówi o specyficznym maksymaliźmie – „wszystko mam! tylko gdzie?”. Więc było kilkanaścioro dzieci młodszych i starszych, udzielały się wokalnie, grały na gitarach akustycznych (8 jednocześnie!), szklankach, gazetach, no i generalnie były sobą. Był Piotr Kolecki z Pathmana, nasz wujek Leopold Perek, który przepięknie zagrał w utworze „Rycerz” na klarnecie, był madman Deuce, była pierwsza uczennica Asi, Ola Baniak, stawiająca już pierwsze samodzielne kroki w komponowaniu i byciu na scenie, byłem też ja, robiąc rożne sprawy elektroniczne, perkusyjne, także część video i slajdów. No właśnie, oprawa wizualna też była bardzo ważna, począwszy od ubioru wszystkich, po tzw wiżualsy na scenie i obok niej, a te były robione przez Marcina Zarzekę, raczej statyczne, lekko drżące, poświatowe, że tak powiem. Scenę 10x16 metrów i wysoką na dalsze 15 chyba zajeliśmy całą. No po prostu to była duża produkcja, szczególnie jak na ciągle mocno undergroundowy i totalnie niezależny label jakim jest mik.musik.!. Wszystko pięknie się udało, frekwencja była bardzo dobra. Szkoda, że oficjalne instytucje tak rzadko w Polsce się decydują na współpracę z niezależnymi, bo to jedyna droga, żeby wykrzesać coś naprawdę świeżego na szersza skalę. My lubimy zrobić tak, żeby państwowe pieniądze nie poszły w błoto ;-)


Plakat koncerotwy i oprawę graficzną najnowszego wydawnictwa mikowego – płyty asi miny przygotował Marcin Zarzeka... Wygląda na to, że Marcin często dla was projektuje. Kto jeszcze z wami współpracuje? W jaki sposób przygotowujecie grafikę na płyty?
Tak, Marcin przejął duża część obowiązków graficznych w miku. Działo się to stopniowo, niejako tutaj „terminował”, od kiedyś tam przysłanych internetem jego pierwszych prób i szkiców z prośbą o ich oglądniecie i korektę, przez całkiem sporo plakatów i innych gadżetów, a ostatnia okładka jest jego pierwszym zupełnie samodzielnym dziełem okładkowym dla mika. Bardzo sobie tę współpracę chwalę, Marcin chyba też. Wiele projektów realizujemy także razem. Udzielam tego wywiadu po nieprzespanej nocy przy projektowaniu specjalnego wydania czasopisma NOTES.NA.6.TYGODNI, polsko-niemieckiego. Właśnie razem z Marcinem to robiliśmy, jeszcze teraz czekamy na ostatnie decyzje, co do kilku finalnych stron. Zatem dużo się dzieje.





e-mail | www
Gratulacje za stworzenie oficyny o tak ciekawym wizerunku. Od tej pory będę zaglądał częściej na twoją stronę. Nie ma to jak muzyka w ciekawych okładkach. Szczególnie doskwiera mi brak ciekawych projektów wokól nurtu hip-hop w Polsce
Dodaj komentarz...