Czasem też zaznaczem czyjego fonta użyłem, albo w ogóle jak się fonty nazywają. Raczej mało zrobiłem swoich fontów i czysto eksperymentalne, dopiero teraz Marcin się poważniej za tą sprawę zabiera, więc prędzej czy poźniej będą też mikowe fonty. Ja w ogóle bardzo lubię wspólnie, zespołowo projektować, ten aspekt socjalny jest dla mnie chyba coraz ważniejszy.
Jak ci się coś nie podoboba to narzekasz? ;)
No chyba jak większość ludzi, haha. Pewnie pytasz o dekomplejnera. Ale wiesz, ten projekt powstał po to, żebym kiedyś mógł przestać narzekać, mam nadzieję, że jestem na dobrej do tego drodze. Ale nieco poważniej mówiąc i o projektowaniu, to nie zawsze narzekam jak mi się coś nie podoba, tylko staram się to zanalizować. Czasem nawet zastosować. W ogóle myślę, że przy projektowaniu bardzo trzeba uważać z podobaniem i niepodobaniem, z subiektywnością i obiektywnością. Przeważanie w którąś ze stron bywa bardzo zwodnicze. Dam prosty przykład – kiedyś nie mogłem sobie wyobrazić, że można w jakimś projekcie użyć kroju Times, przecież to font masakrycznie używany w każdym biurze, w niemalże każdym dokumencie oficjalnym itd itd, jest defaultowo ustawiony chyba w każdym programie do tekstu, ale potem sprawy się potoczyły tak, że Times stał się głównym fontem do całkiem długiej serii plakatów dla cyklu koncertowego „jaZZ i okolice”, którą od dwóch lat robię dla Górnośląskiego Centrum Kultury. Zaintrygował mnie problem „(nie)powszechności postrzegania”, tak bym to określił, jak z czegoś co jest totalnie wyświechtane wycisnąć na nowo coś świeżego, ważny był też aspekt pewnej neutralności, gdzieś tam powiązany chyba z antydizajnem, chciałem żeby plakat mówił, ale żeby go niejako nie było. No i uznałem, że Times jest tutaj po prostu świetny. Przy okazji chciałem też zerwać z niedobrą sztampą „plakatu dżezowego”. Ten cykl się ciagle rozwija i ewoluuje, bo jest bardzo rozłożony w czasie, dochodzą nowe problemy, także związane ze specyfiką tego rynku. Znowu jestem Timesem zmęczony, zbyt chyba mi się zaczął podobać ;-)
Generalnie nie boję się żadnego stylu. Zawsze sposób przychodzi dopiero po temacie. „Jak” to wiem dopiero kiedy wiem „co”. I mam nadzieję coraz mocniej to trenuję. Ja nie pracuję nad własnym stylem, tylko nad poszerzaniem możliwości, co też nie musi być jednoznaczne z brakiem elementów wspólnych między moimi pracami. Ale to już jest kwestia analizy krytyków nie moja. Ja sobie tylko pracuję.





e-mail | www
Gratulacje za stworzenie oficyny o tak ciekawym wizerunku. Od tej pory będę zaglądał częściej na twoją stronę. Nie ma to jak muzyka w ciekawych okładkach. Szczególnie doskwiera mi brak ciekawych projektów wokól nurtu hip-hop w Polsce
Dodaj komentarz...