
Bibuła przy Jedzeniu Normy – już nie pamiętam dokładnie, ale chyba to się wiąże z taka sztuczną trawką stosowaną w dekoracjach na Wielkanoc, wiesz, takie pocięte bibułki. A że pierwsza edycja płyty była pakowana w styropianowe pudełka na hamburgery, takie trzymające ciepło, to trzeba było jakoś ciekawie wolną przestrzeń w środku zapełnić, bo płyta cieniutka, i wpadła mi ta bibuła, ale nie zielona, tylko różowa, bliższy kolor krwi i ciała. Potem już płyta była pakowana w zwykłe jewel-case, ale bibuła pozostała, wciśnietą między plastiki, a styropian zamieniłem na fragment papierowego talerza w kratkę. Na pewno muszę tutaj dodać, że ważny jest cały czas obecny tzw etos D.I.Y, czyli po naszemu zrób.to.se.sam. Wiele z tych pomysłów w masowej produkcji byłoby albo niemożliwe, albo niebywale drogie, my robiąc małe nakłady możemy sobie pozwolić także na tego typu luksusy. Ech, wiesz, o tym jak powstawały niektóre okładki to trzebaby chyba kilka osobnych tekstów, haha, przy produkcji niektórych spędziłem chyba tygodnie, jeśli nie miesiące, liczą ilość godzin poświęconych, hehe. Ale oczywiście opłacało się. Ja w ogóle lubię szczegóły, drobiazgi, pełne nasycenie. Nawet jak robię coś minimalistycznego, to gdzieś tam coś specjalnego muszę schować. Kolejnym luksusem jest, że mam własny label, i sam decyduję co można a czego nie, więc nie ma problemów z przepchnięciem nawet trudnych strategicznie pomysłów, choć zdarza się, że moi współpracownicy widzieliby sprawę prościej i „czytelniej” ;-)
O co w trzech słowach chodzi w thesignie?
Złamię tą zasadę, pierwsze trzy: o niedokońcazwykły dizajn. Drugie trzy: o zaznaczenie treści.
Nie straszne wam różne techniki: sito, offset, a nawet druk na prawdziwej retro-maszynie drukarskiej, prawdziwymi czcionkami, z ręcznie złożonej matrycy, jak w przypadku epki „ptak mechaniczny” 8rolek. Co decyduje o wyborze techniki?
Jak wyżej – najpierw jest co, potem jest jak, w jaki sposób, a potem dobieram technikę. Zdarzało się, że ta kolejność lekko była odwrócona, chociaż może przyśpieszona po prostu, że wiedząc co chcę opowiedzieć od razu miałem na myśli jakąś technikę, z której chciałbym skorzystać. Najczęściej decydują proste sprawy, także natury ekonomicznej, na sicie mogę zrobić w pieczołowity sposób mały, najmniejszy nakład, offset to już raczej trzeba zrobić kilkaset i więcej. Więc konkretny tytuł czasem decyduje o tym co jest sensowne. Inaczej robi się produkcję 33 sztuk, a inaczej tysiąca. Ale to też nie jest obowiązująca zasada, bo np okładka Asi Miny łączy w sobie offset, sito, masowość z unikatowością, zgodnie z jej tytułem, jak wszystko to wszystko! Co bardzo istotne – płyty z mik.musik.!. nigdy nie były droższe z powodu specjalnych okładek, w głownej mierze, że największą częścią inwestycji był poświecony mój czy przyjaciół czas, a tego nigdy sobie nie żałowaliśmy.





e-mail | www
Gratulacje za stworzenie oficyny o tak ciekawym wizerunku. Od tej pory będę zaglądał częściej na twoją stronę. Nie ma to jak muzyka w ciekawych okładkach. Szczególnie doskwiera mi brak ciekawych projektów wokól nurtu hip-hop w Polsce
Dodaj komentarz...