2004 10
 
 
 

ATypI – Cztery dni poza domem.
Andrzej Leraczyk

Praga to piękne miasto. Przepiękna, monumentalna katedra. Urocze, ciasne uliczki z odrestaurowanym kamienicami. Cudowny Most Karola, cudowny pomimo przeładowania turystami... Praga to piękne miasto, szczególnie na początku października. Jeszcze jest ciepło, ale już nie upalnie. Piękne kolorowe liście, po prostu złota, czeska jesień... Praga to piękne miasto..., tylko niewiele tej Pragi widziałem, chociaż byłem tam cztery dni (od 30 września do 3 października) na corocznej konferencji ATypI (Association Typographique Internationale), która obywała się w praskim teatrze Archa.

Hotel Imperial i „imperial” Rick Poynor (dzień 1)

Nocleg, szczęśliwie znalazłem w hotelu Imperial, który imperialny był prawdopodobnie przed wojną, teraz niestety już nie, ale miał tą niesamowitą zaletę, że znajdował się naprzeciwko teatru Archa, w którym odbywały się wszystkie wykłady tegorocznej konferencji.

Holl teatru Archa w przerwie między wykładami

Na program konferencji składało się prawie 30 wykładów poruszających różne problemy związane z szeroko pojętą typografią. Autorzy poruszali różne aspekty tej dziedziny projektowania: od zagadnień bardzo szczegółowych i technicznych (takich jak np. nowe możliwości programów do projektowania krojów) aż po bardziej ogólne rozważania nad miejscem, w którym znajduje się współczesna typografia.

Wykład inauguracyjny wygłosił Rick Poynor, który w bardzo powierzchowny sposób zaprezentował dokonania typograficzne naszej części Europy. Zdaję sobie sprawę, że trudno w jednym wykładzie opisać (lub chociaż zasygnalizować) wszystkie zjawiska w środkowoeuropejskim projektowaniu. Mieliśmy na to kolejne trzy dni! Niestety wykład Poynora opierał się na wiedzy zebranej w czasie "turystycznych wycieczek" do Budapesztu, Pragi i Krakowa...

Czy Gerard Unger jest komunistą? (dzień 2)

Drugi dzień konferencji rozpoczął się o 8.45 wykładem Cyrusa Highsmitha „the Hitchhiker's Guide to Typography”, w którym opowiedział o swoim sposobie na kształcenie przyszłych projektantów w Rhode Island School of Design.

Gerard Unger nie jest komunistą

Następną prezentacją był wykład Gerarda Ungera, który opowiedział o swojej pracy nad krojami Demos, Praxis i Flora. Opisywał też swoją pracę nad projektem brewiarza używanego w czasie mszy w kościele katolickim. Nietypowość w projekcie tego typu książki polega na tym, że niezwykle istotne jest by tekst był czytelny w sytuacji, gdy modlitewnik leży na ołtarzu w dość dużej odległości od czytelnika. W czasie, gdy prace nad tym projektem były już mocno zaawansowane, do prowadzącego ten projekt księdza zwrócił się arcybiskup z pytaniem czy projektant jest katolikiem. Ksiądz z drżeniem w głosie, odpowiedział, że z tego, co wie to nie. Na szczęście arcybiskup odpowiedział, że w tym przypadku ważne jest, że jest dobrym typografem. Jakiś czas później, do Ungera zwrócił się jego kolega – komunista, z prośbą o przeprojektowanie gazety holenderskich komunistów. Projektant przygotował wstępny projekt, przekazał koledze i czekał na odzew. Po paru tygodniach postanowił jednak do kolegi zadzwonić, ponieważ przez cały ten czas nie dawał odpowiedzi. Kolega z drżeniem w głosie, odpowiedział, że bardzo mu przykro, ale wstydził się do niego dzwonić, ponieważ pierwszy sekretarz partii jak tylko się dowiedział, że Unger nie jest komunistą kategorycznie sprzeciwił się, aby dalej pracował nad tym projektem. „Nic dziwnego, że religia ma się lepiej!” – skomentował całą sytuację Unger.

drukuj o autorze podaj dalej komentuj

Get macromedia Flash Player



czytaj również
->Wolfgang Weingart – prowincjonalny nauczyciel
->ATypI – Cztery dni poza domem – zakończenie
->Niegroźny Štorm
-> FinalFont - koniec typografii, nareszcie!
->Łukasz Dziedzic: Początki moich fontów
->Projekt „Bookmark”
komentuj
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.