Pozdrowienia z Olimpu – wykład Daniela Libeskinda
Tomasz Fiszer
Daniel Libeskind rozpoczął wykład, definiując swoje rozumienie architektury jako „pragmatycznej sztuki”* oraz „sztuki komunikacji”. „Nawet najbardziej nudne i bezbarwne budynki coś opowiadają – mówią, że nie mają niczego do powiedzenia” – zauważył, z właściwym sobie poczuciem humoru, twórca. Za jedną z ważnych ról architekta Libeskind uznał „opowiadanie historii” przy pomocy budowli. Po czym poprowadził słuchaczy w świat swoich architektonicznych narracji.

„Horyzontalna bryła to fragment roztrzaskanej przez wojny skorupy ziemskiej, a element wertykalny symbolizuje powietrze, wolność.(…) Tak małe wejście do tak dużej budowli mówi nam, że konflikt nie jest większy niż ludzkie istnienie” – tak Libeskind tłumaczył ideę budynku Imperial War Museum w Manchesterze. Z kolei bryła Muzeum Sztuki w Denver powstała w wyniku zderzenia przenikających się wzajemnie wpływów: otaczających miasto gór oraz centralnego downtown.

Snute podczas wykładu opowieści sprawiały wrażenie miniaturowych historyjek doczepionych do monumentalnych rzeźb – budynków. Sam mistrz ze swadą i swobodą dyrektora potężnej firmy opowiadał o swoich artystycznych produktach, nie wahając się porównać rzeźby Donalda Judda, jednego z czołowych artystów minimalizmu, umieszczonej na tarasie muzeum w Denver, do klimatyzatora. Powadze w podejściu do własnej twórczości nie towarzyszyła pokora wobec innych artystów, tworzących – nawet, jeśli nie do końca zrozumiałe dla Mistrza – to jednak niekoniecznie z tego powodu „gorsze” dzieła.

Drugim obok „opowiadania historii” kluczowym hasłem wykładu była „rehabilitacja centrów miast”. Lokalizacja i przyjęte plany zagospodarowania otoczenia wszystkich zaprezentowanych projektów i realizacji umożliwiają tworzenie nowych placów, ulic i ciągów pieszych. Denver Art Museum posłużyło jako przykład regeneracyjnego oddziaływania budowli – landmarku na centrum miasta. Apartamenty sąsiadującego z muzeum budynku mieszkalnego o dużej skali, również projektu Libeskinda, znalazły bardzo szybko nabywców (słuchacze mieli okazję dowiedzieć się, że największym powodzeniem cieszyły się mieszkania z widokiem na muzeum), a tym samym zwiększyła się populacja centrum Denver.

Architekt przekonywał, że mieszkańcy współczesnych metropolii coraz rzadziej zgadzają się na budowę kolejnych podobnych do siebie drapaczy chmur, a wielkie korporacje muszą liczyć się z lokalnymi społecznościami i władzami, proponując indywidualny charakter powstających obiektów a także oddając część terenu inwestycji do zagospodarowania jako przestrzeń publiczną. Świat Daniela Libeskinda jest bowiem terenem wielkich architektonicznych gestów, które – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – rewitalizują, regenerują, reorganizują i rehabilitują przestrzeń.
Bez względu na osobistą ocenę zarówno samej twórczości Libeskinda, jak i architektonicznej narracji, która jej towarzyszy, trudno było oprzeć się sile wizji, zarysowanej przez twórcę podczas wystąpienia w Londynie. Libeskind, z charyzmą i wielką swobodą wcielając się jednocześnie w rolę projektanta, filozofa, biznesmena i luksusowego sprzedawcy, próbował udowodnić smutnawej i zatroskanej angielskiej publiczności, że Ameryka jest „the best”. Ja jednak nadal uważam, że nawet najbardziej „bezbarwny i nudny budynek” opowiada nam znacznie więcej niż to, że nie ma nic do powiedzenia. Tym bardziej jestem ciekaw, czego dowiemy się od budowli autorstwa Libeskinda za kilkadziesiąt lat – o nas samych, naszych czasach i autorze. To, co najbardziej interesujące znajduje się poza zaprogramowaną uprzednio narracją.





e-mail | www
co to jest centralne downtown ?
e-mail | www
maslo maslane
e-mail | www
Tak czy siak, człowiek jest legendą i znajdzie się w podręcznikach, więc pozostaje pozazdrościć sukcesu. Arogancja jest chyba typowa dla ludzi z silną osobowością. Ostatecznie forsowanie swoich pomysłów wymaga dorabiania ideologii inaczej tzw. ściemy. Trzeba umieć się sprzedać bo nie ma obiektywnej estetyki i prawdy.
Dodaj komentarz...