2006 10-11
 
 
 

Pozdrowienia z Olimpu – wykład Daniela Libeskinda
Tomasz Fiszer

9 listopada w Londynie odbył się piętnasty z cyklu dorocznych wykładów, upamiętniających znakomitego brytyjskiego architekta modernizmu, Bertholda Lubetkina. W tym roku o prezentację twórczości poproszono Daniela Libeskinda – jedną z czołowych postaci wśród „projektantów globalnych”, realizujących budynki na wielu kontynentach, niejednokrotnie na zlecenie korporacji o światowym zasięgu; twórców, których prace nie tylko wywołują dyskusje w hermetycznym gronie architektów na całym świecie, ale także znalazły stałe miejsce w medialnym spektaklu, rozgrywanym w zamożnych społeczeństwach naszej planety.

Daniel Libeskind rozpoczął wykład, definiując swoje rozumienie architektury jako „pragmatycznej sztuki”* oraz „sztuki komunikacji”. „Nawet najbardziej nudne i bezbarwne budynki coś opowiadają – mówią, że nie mają niczego do powiedzenia” – zauważył, z właściwym sobie poczuciem humoru, twórca. Za jedną z ważnych ról architekta Libeskind uznał „opowiadanie historii” przy pomocy budowli. Po czym poprowadził słuchaczy w świat swoich architektonicznych narracji.

Imperial War Museum, Manchester

„Horyzontalna bryła to fragment roztrzaskanej przez wojny skorupy ziemskiej, a element wertykalny symbolizuje powietrze, wolność.(…) Tak małe wejście do tak dużej budowli mówi nam, że konflikt nie jest większy niż ludzkie istnienie” – tak Libeskind tłumaczył ideę budynku Imperial War Museum w Manchesterze. Z kolei bryła Muzeum Sztuki w Denver powstała w wyniku zderzenia przenikających się wzajemnie wpływów: otaczających miasto gór oraz centralnego downtown.

Denver Art Museum

Snute podczas wykładu opowieści sprawiały wrażenie miniaturowych historyjek doczepionych do monumentalnych rzeźb – budynków. Sam mistrz ze swadą i swobodą dyrektora potężnej firmy opowiadał o swoich artystycznych produktach, nie wahając się porównać rzeźby Donalda Judda, jednego z czołowych artystów minimalizmu, umieszczonej na tarasie muzeum w Denver, do klimatyzatora. Powadze w podejściu do własnej twórczości nie towarzyszyła pokora wobec innych artystów, tworzących – nawet, jeśli nie do końca zrozumiałe dla Mistrza – to jednak niekoniecznie z tego powodu „gorsze” dzieła.

rendering Fiera Milano, Mediolan (przy współpracy z Zahą Hadid, Arata Isozaki, Pier Paolo Maggiora)

Drugim obok „opowiadania historii” kluczowym hasłem wykładu była „rehabilitacja centrów miast”. Lokalizacja i przyjęte plany zagospodarowania otoczenia wszystkich zaprezentowanych projektów i realizacji umożliwiają tworzenie nowych placów, ulic i ciągów pieszych. Denver Art Museum posłużyło jako przykład regeneracyjnego oddziaływania budowli – landmarku na centrum miasta. Apartamenty sąsiadującego z muzeum budynku mieszkalnego o dużej skali, również projektu Libeskinda, znalazły bardzo szybko nabywców (słuchacze mieli okazję dowiedzieć się, że największym powodzeniem cieszyły się mieszkania z widokiem na muzeum), a tym samym zwiększyła się populacja centrum Denver.

rendering Ground Zero, Nowy Jork (przy współpracy innych architektów)

Architekt przekonywał, że mieszkańcy współczesnych metropolii coraz rzadziej zgadzają się na budowę kolejnych podobnych do siebie drapaczy chmur, a wielkie korporacje muszą liczyć się z lokalnymi społecznościami i władzami, proponując indywidualny charakter powstających obiektów a także oddając część terenu inwestycji do zagospodarowania jako przestrzeń publiczną. Świat Daniela Libeskinda jest bowiem terenem wielkich architektonicznych gestów, które – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – rewitalizują, regenerują, reorganizują i rehabilitują przestrzeń.

Bez względu na osobistą ocenę zarówno samej twórczości Libeskinda, jak i architektonicznej narracji, która jej towarzyszy, trudno było oprzeć się sile wizji, zarysowanej przez twórcę podczas wystąpienia w Londynie. Libeskind, z charyzmą i wielką swobodą wcielając się jednocześnie w rolę projektanta, filozofa, biznesmena i luksusowego sprzedawcy, próbował udowodnić smutnawej i zatroskanej angielskiej publiczności, że Ameryka jest „the best”. Ja jednak nadal uważam, że nawet najbardziej „bezbarwny i nudny budynek” opowiada nam znacznie więcej niż to, że nie ma nic do powiedzenia. Tym bardziej jestem ciekaw, czego dowiemy się od budowli autorstwa Libeskinda za kilkadziesiąt lat – o nas samych, naszych czasach i autorze. To, co najbardziej interesujące znajduje się poza zaprogramowaną uprzednio narracją.

* fragmenty przemówienia w wolnym tłumaczeniu autora artykułu
drukuj o autorze podaj dalej komentuj

Get macromedia Flash Player



czytaj również
->HOT 2007: architektura
->Dolce far architettura – wystawa
włoskich młodych biur architektonicznych
w Krakowie
->Auroville: miasto idealne – miasto niewidzialne
->Wycinanka na export
->W krajobrazie angielskich polderów
->Funkcjonalny luksus – willa Sonneveld




komentuj
plum
e-mail | www
2006-11-23 16:23:00

co to jest centralne downtown ?
...
e-mail | www
2006-12-19 23:19:57

maslo maslane
budbar
e-mail | www
2007-04-25 23:38:25

Tak czy siak, człowiek jest legendą i znajdzie się w podręcznikach, więc pozostaje pozazdrościć sukcesu. Arogancja jest chyba typowa dla ludzi z silną osobowością. Ostatecznie forsowanie swoich pomysłów wymaga dorabiania ideologii inaczej tzw. ściemy. Trzeba umieć się sprzedać bo nie ma obiektywnej estetyki i prawdy.

Dodaj komentarz...