2006 12
 
 
 

Dolce far architettura – wystawa
włoskich młodych biur architektonicznych
w Krakowie

Tomasz Ogiński

Podróż sentymentalna na Sycylię przez Weronę, Wenecję, Bolonię, Florencję, Rzym, Neapol, Paestum i dalej do Syrakuzów – była obowiązkowym elementem biografii każdego szanującego się europejskiego architekta. To właśnie wzory włoskie stanowiły bazę do powstania wielu narodowych szkół architektury i nierzadko, nie do końca poprawnie rozumiane, poddawane były procesom transformacji, jakie nigdy nie miały miejsca w Italii.

Przez kilka wieków Włochy niepodważalnie dyktowały estetyczne modele, które edukowały, inspirowały i generowały gusta od wschodu po zachód Europy. Klasyczne włoskie elementy były, najczęściej z pewnym czasowym poślizgiem, asymilowane przez style lokalne tworząc zadziwiające melanże i stylistyczne hybrydy. Pod koniec XVII wieku na Bałkanach, za panowania charyzmatycznego italianofila, hospodara Constantina Brâncoveanu narodził się styl będący mieszaniną elementów włoskich z bizantyńskimi, w którym florenckim gzymsom i loggiom, serlianom, boniowaniu i złotemu podziałowi towarzyszyły kokoszniki, gont, bizantyjski ornament jelitowy i monumentalne zewnętrzne freski.

Styl brynkowiański. Rumunia. Romans Florencji z Istambułem

Sto lat później w Anglii działały pierwsze firmy zajmujące się masowym sprowadzaniem na wyspy fragmentów architektury włoskiej: kolumn, architrawów, tympanonów. Te precjoza z idealnego architektonicznego świata były następnie wmontowywane w ściany brytyjskich willi lub z pietyzmem aranżowane w krajobraz klasycznych założeń ogrodowych, jak choćby w podziwianym i naśladowanym ogrodzie w Stourhead. Mieszczący się na wąskiej londyńskiej działce dom angielskiego klasycysty Johna Soane’a jest realizacją snu architekta o doskonałym świecie, w którym projektant, w mikro skali, zrekonstruował wizje Piranesiego, Galliariego i Gonzagi: atrium z kolekcją antycznych i renesansowych kuriozów, katakumby wypełnione rzymskimi sarkofagami oraz dach inkrustowany fragmentami rzeźb przywiezionych z sentymentalnych podróży. To nie była obsesja czy mania - dla Sir Soane’a, podobnie jak dla architektów jemu współczesnych, klasyczna włoska architektura nie tyle była istotnym punktem odniesienia, co raczej jedynym dopuszczalnym architektonicznym językiem.

dom Sir Johna Soane'a (1753 - 1837) w Londynie, przekrój (z epoki)

W wiek XX weszły Włochy z całym balastem statusu niekwestionowanego architektonicznego centrum. Hipnotyczna Asmara – stolica włoskiej Erytrei, w zamierzeniu Mussoliniego mająca stać się drugim Rzymem, była ostatnim manifestem wielkich, globalnych ambicji włoskiej architektury. To odkryte niedawno przez historyków architektury idealne modernistyczne miasto jest największym kompleksem futurystycznej architektury na świecie. Lecz zarówno entuzjazm z jakim tworzono na kreślarskiej desce „pustynne urbem przyszłości” jak i jego kuriozalne budynki zostały kompletnie zapomniane.

Asmara, Erytrea- città Modernista per eccellenza. Gotowy do lotu budynek Fiata Tagliero – najsubtelniejsza stancja benzynowa świata. Giuseppe Pettazzi, 1938
drukuj o autorze podaj dalej komentuj

Get macromedia Flash Player



czytaj również
->W spirali percepcji
->Auroville: miasto idealne – miasto niewidzialne
->Londyn Fiszera (IV): Koolhaasa oświaty kaganek
->HOT 2007: architektura
->Londyn Fiszera (V): Laboratorium kształtów
->Pływacy Hadid




komentuj
Morfeusz
e-mail | www
2006-12-25 10:46:57

Twój komentarz...
Morfeusz
e-mail | www
2006-12-25 10:49:25

Bardzo interesujacy artykul!

Dodaj komentarz...