2007 03
 
 
 

M jak Monocle
Andrzej Leraczyk

Kiedy w zeszłym roku, Tyler Brûlé ogłosił, że w lutym 2007 pojawi się pierwszy numer jego nowego magazynu, wszyscy zastanawiali się, czy uda mu się powtórzyć sukces Wallpaper*. Od początku było jasne, że nie zamierza kopiować swoich starych pomysłów.

Kiedy 10 lat temu zakładał Wallpaper*, był młodym dziennikarzem, który postanowił wydawać pismo, w którym będzie można znaleść wszystko to co lubił najbardziej: modę, dizajn, architekturę i jedzenie. Ten śmiały (i wydawało by się prosty) pomysł sprawdził się. Tapeta* to teraz obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą trzymać rękę na pulsie. To coś więcej niż kolejne lajfstajlowe pismo, to podręcznik!

Okładki pierwszego i drugiego numeru przypominają instrkcję obsługi Poloneza.

Nowe dziecko Tyler‘a Brûlé to Monocle. Już pierwszy kontakt z tym pismem daje jasno do zrozumienia, że nie powinniśmy się spodziewać powtórki z Wallpaper*. Mniejszy format, czarna okładka, w środku papier bez błysku i przede wszystkim dizajn! Minimalizm posunięty do granic wytrzymałości. Żadnych fajerwerków, żadnego popisywania się. Tylko tekst, zdjęcie, znowu tekst i ilustracja. Tak po prostu!

Tak po prostu? No... nie do końca. Rezygnując z efektownych rozwiązań projektowych postawiono na mikro dizajn, którego czasem prawie nie widać! (Przydały by się dobre okulary, a raczej monokl!) Właśnie te drobne elementy sprawiają, że Monocle robi takie wrażenie…

Projektując Monocle, postawiono na klasyczne rozwiązania. Dominuje funkcja i łatwość „obsługi”. Na materiał ilustracyjny (poza zdjęciami) składają się często stosowane w gazetach „klasyczne” ryciny i infografika (tabele, wykresy, mapy), często wpisana w okrąg, który jest jednym z elementów kodu graficznego zastosowanego w tym projekcie. Nawigację po tekstach ułatwiają „lizaki”, w których poza logo magazynu („po prostu” M, lekko stylizowane), znajduje się też flaga państwa, której dotyczy artykuł.

Monocle to pismo dla dojrzałych facetów. Jak można przeczytać w materiałach prasowych, to pismo dla „hiszpańskiego bankiera mieszkającego w Londynie, fińskiego architekta z Zurichu, kandyjskiego prawnika z Hong Kongu…” i taki też jest ten magazyn: spokojny, stanowczy, świadomy swojej wartości… Bez wariactwa w dizajnie i treści. Tyler Brûlé już dawno nie jest dwudziestolatkiem!

„Po prostu” spis treści.

„M” w kółeczku.

Jedną z niewielu „ekstrawagancji”, na które pozwolono sobie w projekcie, są cudzysłowy (po lewej stronie), w które zamknięte są szczególnie ważne fragmenty tekstu. „Lizaki” pomagają w nawigacji i dobrze wyglądają! (na górze)

„Klasyczna” ilustracja i mapa w okręgu.

drukuj o autorze podaj dalej komentuj

Get macromedia Flash Player



czytaj również
->Zamek ma logo!
->EU kontra Europa
->Projektowanie codzienności.
Druga doroczna wystawa STGU
->znaki na ziemi: logo Gogo
->O projektowaniu książek i nie tylko
->~scape, płyty z Niemiec




komentuj
foxterier
e-mail | www
2007-04-04 12:44:24

rzadnego komentarza...
Blagotebi
e-mail | www
2007-04-05 15:46:27

Być może tym razem będzie dało się wyłuskać artykuły spośród reklam. W Wallpaperze chaos stał się nie do wytrzymania już po tych dzięsieciu latach. Poza tym, czy porównanie do instrukcji obsługi do Poloneza ma byc pejoratywne?
alo
e-mail | www
2007-04-08 20:27:53

Uwielbiam taki klasyczny skład. Moim zdaniem z dizajnem w niektorych przypadkach powinno byc jak z dobra muzyka w filmach — "przezroczyste tlo". P.S. Niewiem czemu mam ogromny sentyment do myślników odpowiedniej dlugosci. Tylko w polskich publikacjach go nie widze.. :(
PS
e-mail | www
2007-04-08 21:25:56

Odpowiednia długość myślników to jakaś szczególna długość?
alo
e-mail | www
2007-04-09 12:12:02

Tak.. "odpowiednia" mam na mysli Mdash - czyli myslinik szerokosci duzej litery M. W polsce jest powszechnie stosowany tzw. Ndash - czyli ten szerokosci litery N. Ndash jest ludzaco podobny do znaku minus. Niewiele osob je odroznia i wie czym sie tak naprawde roznia.. Z tego co wiem, obie formy sa poprawne, ale u nas przyjela ta krotsza.. :(
PS
e-mail | www
2007-04-09 19:09:04

W polskojęzycznych, wydanych współcześnie książkach można spotkać zarówno pauzę (em dash) jak i półpauzę (en dash). Podobnie we współczesnych publikacjach anglojęzycznych - uwzględniając inny niż w j. pol. sposób składania. Tschichold, Bringhurst i Jury zalecają stosowanie półpauzy - ich zdaniem pauza narusza jednolitą szarość kolumny tekstu, zbytnio przyciągając uwagę i zaburzając ciągłość czytania. Zdaniem Bringhursta użycie pauzy jest przeżytkiem, należącym do środków typografii wiktoriańskiej; "the em dash is too long for use with the best text faces". W odróżnieniu od składu w j. ang., gdzie pauza (em dash) jest składana bez odstępów (lub w pewnych przypadkach z cienkimi spacjami, dla uniknięcia optycznego połączenia się pauzy i znajdujących się obok niej liter), w składzie w języku polskim pauzie towarzyszą odstępy po obu stronach - czasami są to stałe odstępy o wielkości ok. 1/4 firetu, chyba częściej jednak spotyka się normalną, justowaną spację międzywyrazową; może to spowodować jeszcze większe naruszenie szarości łamu - silniejsze niż w j. ang. zaakcentowanie miejsca, w którym pojawia się pauza.
Moim zdaniem pauza niekiedy całkiem dobrze sprawdza się w książkach, w składzie w języku polskim (np. w beletrystyce z dialogami) pod warunkiem, że jest ona stosunkowo krótka w kroju użytym do składu, zaś tekst jest justowany w jednołamowej kolumnie mającej odpowiednio dużą liczbę znaków w wierszu. Znacznie lepiej też prezentuje się w składzie krojem szeryfowym, niż w tekście złożonym krojem bezszeryfowym, jednoelementowym - w tym drugim przypadku najczęściej wygląda mniej lub bardziej anachronicznie.
Natomiast użycie pauzy (en dash) w wąskim łamie czasopisma - w składzie w j. pol. - łatwo może doprowadzić do typograficznej porażki: przenoszenia pauzy na początek kolejnego wiersza lub zbyt luźnego składu niektórych wierszy.
Na marginesie: termin "em" oznacza płaszczyznę równą firetowi (czyli kwadrat o boku równym stopniowi pisma), lub odległość równą stopniowi pisma. "En" to połowa tej odległości, bądź prostokąt o szerokości połowy stopnia pisma i wysokości równej stopniowi pisma. Dodatkowo, "em" bywa stosowane jako skrót od "pica em" (w terminologii brytyjskiej; w USA "pica em" najczęściej skracano do "pica"), czyli jednostki miary równej 12 pt (kwadrat o boku 12 pt), używanej do określania szerokości i wysokości łamu lub jego części (np. obszaru zajmowanego przez tekst artykułu). Szerokość pauzy i półpauzy jest różna w zależności od kroju - niekoniecznie em dash oznacza w danym kroju poziomą kreskę o szerokości firetu, podobnie jak en dash nie musi mieć szerokości 1/2 firetu.
Spotkałem się również z powiązaniem terminu "em" z tekstową literą m, jako najszerszą literą w alfabecie złożonym z małych liter - taką genezę tej nazwy podaje w każdym razie Steer w "Printing Design and Layout".
PS
e-mail | www
2007-04-09 22:23:49

Literówka: we fragmencie mojego komentarza, dotyczącym użycia pauzy w czasopiśmie - 3 akapit, w nawiasie - powinno być "em dash", a nie "en dash".
alo
e-mail | www
2007-04-11 21:40:23

Dobrze piszesz PS.. podoba mi sie.. Mimo to ludzie rzadko używaja tego znaku - wychodzi troche z użycia :-(.
Dodam tylko, ze minus jest dostosowany do wyskosci cyfr (ktore srodek maja wyzej niz litery) oraz jest dokladnie takiej dlugosci jak pozioma kreska w znaku plus. En dash jest blizniaczo podobnej dlugosci (zazwyczaj). Odroznia je wysokosc dostosowana do malych liter (jest osadzony niżej). No co.. też sie wymądrzyłem troche.. ;-) pozdrawiam a.
Humpty Dumpty
e-mail | www
2007-04-11 21:42:35

Piotr swoje, a rzeczywistość skrzeczy:( Wyborcza od dawna stosuje zwykły dywiz! Podobny prymitywny zabieg dostrzegłem w fatalnym tygodniku Wprost. Co to za czasy?
PS
e-mail | www
2007-04-14 13:35:02

Co do tego nowego magazynu Brule'a, jedno jest pewne - nadaje się do rysowania.
http://www.flickr.com/photos/rodcorp/tags/monocle/
cienias
e-mail | www
2007-04-16 11:31:43

A.Le-Raczy-K-pić z ortografii a naśmiewa się z pisma, które  nie  ma nic wspólnego z kuglarstwem graficznym jego kolesia Kuby S.kładacza 2+3D. Sam tytuł pisma też  świetnie koduje ignorancje pomysłodawcow.
Xyz
e-mail | www
2007-04-16 18:04:44

Co takiego, cieniasie, kryje się za tą nazwą, że posądzasz 
pomysłodawców o ignorancję?
redaktor przeprasza
e-mail | www
2007-04-18 17:22:46

Szanowny cienasie, rzeczywiście ilość błędów ortograficznych w tym któtkim tekście, to skandal. Bardzo za to przepraszam. Niestety mamy z tym w "rz" problem, od 10 lat istnienia magazynu nie dorobiliśmy się jeszcze korektora...
Ale obiecujemy poprawę... :)

Piszesz, cieniasie, że naśmiewamsię w moim tekście, może nie napisałem tego zbyt jasno, ale projekt Monocle to dla mnie przykład świetnego dizajnu i coś co w projektowaniu cenię sobie najbardziej: prostotę i szczerość.

REDaktor pozdrawia.

polonista
e-mail | www
2007-04-20 15:49:33

za słabą ortografie się nie przeprasza. Po prostu nie wypada takich błędów robić. Styl wypowiedzi budzi wątpliwości o co chodzi piszącemu. Takie kunktatorstwo czy niechęc do zajęcia jednoznacznego stanowiska.

Skoro to magazyn to brakuje tu magazyniera z jajami.

Kasowanie niewygodnych wpisów to po prostu zwykłe chamstwo i kompromitacja.

Niestety nikomu z uczestników to nie przeszkadza. Obojętność, ignorancja i zaszczucie intelektualne.

Wszystko razem żałosne.

malgwes
e-mail | www
2007-04-21 15:29:47

a ja wlasnie cenie "rz" za istnienie od 10 lat bez korektora. skoros polonista, proszszsz, dajesz non-profit korekte kazdego wydania, co ty na to?

hehe, czuje sie wezwana do tablicy jako zaszczuta intelektualnie, poprosze wiecej opinii o sobie jako czytelniku (uczestniku? uczestniku czego?)

styl wypowiedzi nt. "monocle" nie budzil moich watpliowsci, dopoki ktos w komentarzach tego nie wytknal - zaczelam sie zastanawiac, o co temu komus chodzi i co za spisek weszy

czepianie sie redakcji o wszystko to nie zadne rozwiazanie, formula "rz" jest na tyle otwarta, ze pozwala i na wyrazenie (w komentarzu) swojej opinii, i na zaproponowanie redakcji innego teamtu, i na zalozenie odpowiedniego watku na forum, i wreszcie na NAPISANIE calego materialu (w domysle - o czyms na pewnoe lepszym, fajniejszym, ciekawszym)

kto chce podazac trudna sciezka non-profitowego prowadzenia magazynu fachoweg - droga wolna, internet stoi otworem. polonisto, rob konkurencje, nic doskonalszego nie wymyslono na pognebienie nielubianego tytulu!

polonista
e-mail | www
2007-04-29 21:02:18

otwartosc polega na niedopuszczaniu krytyki a nawet na uniemozliweniu mi wejscia na strone. REDaktorzy boja sie mnie w kazdej postaci. Zabawne i straszne za razem. Potwierdzaja tym samym zasadnosc moich wypowiedzi.
Taka zwykla cenzura jak dawniej.
malgwes
e-mail | www
2007-04-29 22:50:42

ale jakos dajesz rade, wiec o co cho? ;)
betti
e-mail | www
2007-04-30 21:48:19

do polonisty

skoro kolega pamieta czasy spod znaku "dawniej"  to z kolegi stary wyjadacz....oj...stary......i chyba na brak rozrywek cierpi....
malgwes
e-mail | www
2007-05-01 13:02:25

nie zbaczajmy w zla strone. byc starym nic zlego. np moj tatko stary, a jary. pamietac "dawniej" tez raczej dobrze. zle pisac glupie rzeczy, ale kazdemu sie zdarza
Łukasz K.
e-mail | www
2007-05-12 10:44:16

Jak tylko nadarzy się okazja, to sobie kupię ten Monokl!
BTW - ostatnio zajrzałem do magazynu A4 - chwalono go, jako dobrze zaprojektowany magazyn lifestylowy. I kupa, proszę ja Was, kupa - moim zdaniem. I papier do luftu też.
A co do Waszych/Naszych sporów na forum...  Bardzo, bardzo to zabawne i pobudzające, ze rana - niczym guarana :-)
Pilch napisał, że niektórym ludziom dostęp do internetu powinien być zabroniony  natychmiastowo i dożywotnio. No... to nie takie proste, prawda?
Pozdrawiam
geoff
e-mail | www
2007-09-10 00:52:53

Wracając do tematu, bardzo spoko ten monokl.              

Dodaj komentarz...