Funkcjonalizm garnków
informacja prasowa
Projektuje Pan małe elementy architektury, biżuterie, meble, ale i produkty typowo użytkowe. Skąd ta różnorodność?
Jestem osobą bardzo kreatywną, a przy okazji lubię myśleć nad rozwiązaniami projektowymi, które mogą się przydać we wszystkich aspektach życia. Dodatkowo nie skupiam się na jednym projekcie na raz; potrzebuję różnorodności, dlatego pracuję przy trzech, czterech projektach w tym samym czasie.

Jakie wartości w projektowaniu są dla Pana najważniejsze? Jak opisze Pan swój styl projektowania?
Lubię projektować razem z inżynierami, zawsze ekscytuje mnie początek projektu, część koncepcyjna, kiedy moje pomysły ścierają się z rzeczywistością. Nie ma czegoś co można nazwać moim stylem projektowania, zamiast tego myślę, że w moich projektach widać wartość samej rzeczy, którą tworzę. Jestem dumny, że udaje mi się projektować rzeczy bardzo funkcjonalne, które nie są tak szybko zapomniane jak ich piękniejsze, ale niefunkcjonalne odpowiedniki. Wygląd powinien być anonimowy, nie podporządkowany danemu projektantowi, ale produktowi. Przede wszystkim produkt powinien być jednak idealny w użytkowaniu – wygodny i funkcjonalny.
Czy jest jakiś architekt lub projektant który miał na Pana duży wpływ? Kogo Pan ceni?
Cenię angielskiego projektanta - Jaspera Morissona i japończyka Naoto Fukasawe za ich wzorową naturalność projektów i prostotę końcowych produktów. Właśnie w takich projektach drzemie prawdziwe piękno.
Czym różni się, a w czym jest podobne projektowanie przedmiotów takich jak garnki i np. biżuteria? Czy można w ogóle znaleźć jakieś punkty styczne?
Paradoksalnie projektowanie jest całkiem podobne, zmienia się tylko funkcja produktu. Nie ważne co projektuję, zawsze pracuję z rzeźbą na której mogę przeprowadzić analizę funkcjonalną.

Jako projektant musi Pan być na bieżąco z trendami. Czy projektowanie użytkowe podlega w tym sezonie/dekadzie jakimś szczególnym wpływom i modzie?
Mógłbym powiedzieć, że jestem tylko małą kroplą w morzu niezależnych od mnie sił i czasu. Jesteśmy tylko częścią naszych czasów. Teraz spodziewam się jednak nawrotu starych wartości w projektowaniu, powrotu epoki nostalgicznej.
Czy przy projektowaniu naczyń dla Fiskars musiał Pan pójść na jakieś kompromisy? Czy miał Pan wyznaczone jakieś założenia czy pozostawiono Panu wolną rękę co do projektu?
Pracowałem z Fiskars w zespole wraz z inżynierami, żeby stworzyć produkt o jak największej funkcjonalności i szczerym kształcie. Tworzyłem różne kształty na podstawie słów-wartości podawanych przez firmę. Przed produkcją stworzyliśmy specjalnie prototypy, które były testowane przez przyszłych użytkowników. Analizowaliśmy ich uwagi, żeby wiedzieć dokładnie w którym kierunku powinniśmy iść.
Jak podchodził Pan do projektu? Może Pan przybliżyć jak powstawały garnki? Co było w projektowaniu garnków wyzwaniem?
Pracowałem bezpośrednio w materiale, w tym wypadku w metalu. Jest to dla mnie naturalne postępowanie, ze względu na moje doświadczenie jako złotnika i jubilera. Jeżeli w tym czasie przechodzilibyście koło mojego domu, usłyszelibyście głos młota wybijający rytm niczym w dawnych czasach u kowali. Natomiast największym wyzwaniem w projekcie było tworzenie szczerego produktu, który byłby tym czym ma być i niczym więcej.
Które prace trwały najdłużej? Ile stworzył Pan szkiców koncepcyjnych?
Odpowiem trochę przewrotnie. Drzewo, które powoli rośnie żyje długo i to samo można powiedzieć o projektowaniu, długi proces projektowania oznacza długie życie produktu. To był długi proces i wiele szkiców.
Gdyby to Pan nadawał nazwy zaprojektowanym przez siebie produktom, jaką nazwę dałby Pan naczyniom firmy Fiskars? Do czego nawiązywałaby?
W Fiskars Functional Form podoba mi się uczciwość projektu naczyń. Najprawdopodobniej jednak nazwałbym ich linie „uskrzydloną” – rączki w garnkach nadają im bowiem lekki i pełen czystości wygląd.





e-mail | www
tez lubie Fukasaw'e, co w tym wypadku znaczy informacja prasowa? wogole fajny wywiad
e-mail | www
informacja prasowa oznacza, że otrzymaliśmy ten tekst dzięki uprzejmości polskiego oddziału Fiskarsa
Dodaj komentarz...