2007 10-11
 
 
 

Pływacy Hadid
Andrzej Leraczyk

Jednym z wydarzeń towarzyszących tegorocznemu Festiwalowi Dizajnu w Londynie, była retrospektywa gwiazdy współczesnej architektury, pierwszej kobiety, która zdobyła nagrodę Pritzkera (architektonicznego nobla) Zahy Hadid. Już sam tytuł wystawy („Zaha Hadit – Architecture and Design“) sprawił, że musieliśmy ją zobaczyć. Bo trzeba zobaczyć co prawdziwa diva architektury powie o swojej profesji (i o dizajnie!)

Zaha Hadid urodziła się w 1950 roku w Bagdadzie, w bogatej irackiej rodzinie. O swoim szczęśliwym dzieciństwie nie lubi opowiadać, twierdząc, że było by to niestosowne. Studiowała matematykę na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie. Następnie wyjechała do Londynu, gdzie w 1972 rozpoczęła studia architektoniczne w renomowanej szkole Architectural Association. Dyplom obroniła w 1977 r. Zaraz po szkole rozpoczęła pracę w słynnym Office of Metropolitan Architecture (OMA). Jeden ze współzałożycieli OMA, Rem Koolhaas, który dostrzegł talent dziewczyny z Bliskiego Wschodu, po latach wspominając współpracę z Hadid, delikatnie wspomina ją jako „planetę, która porusza się po własnej orbicie”. W 1987 Hadid założyła własną pracownię, która do dzisiaj mieści się w Londynie.

Prezentacja w Design Museum zajęła dwa piętra budynku nad Tamizą. Na pierwszym piętrze Hadid pokazała zamknięte projekty, zarówno te bardzo wczesne, niezrealizowane jak i te które doczekały się realizacji. Drugie piętro zarezerwowane zostało dla projektów, nad którymi biuro Hadid pracuje obecnie oraz na architektoniczne próby zmierzenia się z projektowaniem wzorniczym (meble, sztućce, zastawa stołowa a nawet samochód!)

w dolnej części wystawy pokazano m.in. szkicowniki, w których powstają pierwsze koncepcje Hadid

Wystawę otwiera pierwszy ważny projekt, powstały w 1982 „the Peak” – klub sportowy na wzgórzach Hongkongu. Co prawda nie doczekał się on realizacji, ale jak sama przyznaje był to projekt, który dał jej niezwykle dużo satysfakcji, jednocześnie stał się początkiem jej światowej kariery. Rzeczą, która uderza w projektach zebranych na pierwszym piętrze Design Museum jest absolutny chłód i mrok projektów. Wyprana z uczuć, skupione tylko na sobie architektura. Oglądając te wizualizacje, szkice, obrazy i modele odnosi się wrażenie, że te przyszłe budynki to tylko kolosalne ilości betonu, szkła i stali pozbawione człowieka. Patrząc na architekturę proponowaną przez „wczesną” Hadid ma się niejasne przeczucie, że projektantka świadomie nie bierze (i nie zamierza brać!) pod uwagę ludzi, którzy w przyszłości będą w jej projektach próbowali żyć. Brak człowieka w jej projektowaniu można dostrzec wręcz dosłownie. Na żadnej wizualizacji, szkicu czy makiecie nie ma żadnego przedstawienia sylwetki ludzkiej! Jedynym wyjątkiem jest obraz olejny przedstawiający fragment wspomnianego klubu sportowego, który przedstawia basen kąpielowy, do którego wskakuje dwóch pływaków.

drukuj o autorze podaj dalej komentuj

Get macromedia Flash Player



czytaj również
->„Nie możesz nie znać historii!*” czyli historia Philipa Johnsona (1906-2005)
->W spirali percepcji
->Pozdrowienia z Olimpu – wykład Daniela Libeskinda
->Funkcjonalny luksus – willa Sonneveld
->Auroville: miasto idealne – miasto niewidzialne




komentuj
ania
e-mail | www
2007-11-23 16:00:48

Ciekawie i odważnie napisany artykuł ;) Gratuluje autorowi.

Dodaj komentarz...